O nas
   Aktualności
   Nasz sprzęt
   Nasza kadra
   Rzeki
   Spływy rodzinne
   Spływy studenckie
   Poradnik kajakarza
   Baza noclegowa
   Ciekawostki regionu
   Szlaki rowerowe
   Szlaki piesze
   Foto Galeria
   Multimedia
   Rozkład jazdy
   Księga gości
   Kontakt
   ENGLISH
Aktualności
<powrót

2010-06-15 Relacja jednego z uczestników spływu ojców z synami

Z synami popłynęli ojcowie ... i nie tylko

Pomysł takiej imprezy pojawił się już rok temu – niestety wtedy pogoda zupełnie wykluczyła zaplanowany termin. W tym roku również było takie zagrożenie – jednak turystyki nie uprawia się przed telewizorem czekając na prognozy pogody. Spotkaliśmy się w sobotę w miejscowości Brda (w pobliży Rytla). Nasza baza była jednocześnie miejscem noclegu po pierwszym dniu spływu. To doskonałe rozwiązanie logistyczne organizatora pozwoliło mieć w miejscu noclegu dostępność do aut (rzecz istotna jeśli mamy ze sobą kilkuletnie dzieciaki).

Chwila oczekiwania na wszystkich uczestników i ruszamy do miejscowości Mylof. Widok zapory oraz wodowanie kajaków to już pierwsze przeżycia dla najmłodszych. Po krótkim instruktażu zaczynamy wiosłować. Już na samym początku jedna z osad podziwiając rury zrzutowe wody nabiera do kajaka sporo wody – wszystko kończy się na śmiechu – a jednocześnie sytuacja pokazuje, że woda to jednak żywioł.
     
Podziwiając malowniczą dolinę porośniętą lasem dopływamy do Rytla. Przed samą wsią przepływamy pokonując bystrze pod mostem kolejowym. Dzieciaki są zachwycone atrakcjami. Dopływamy do brzegu za mostem drogowym. Czas na małą przerwę. W Rytlu wybieramy się na lody, dzieciaki korzystają z przyjemnej temperatury wody. Przed dalszą częścią szlaku posilamy się pyszną pizzą. Od tego momentu rzeka ma szybszy nurt. Płyniemy uważnie obserwując podwodne kłody. Uczymy się pokonywać przeszkody. Michał uczy nas przydatnej umiejętności „promowania” podczas pokonywania przeszkód.
     
Na chwilę przed dotarciem do pola namiotowego „łapie” nas deszcz. Po dopłynięciu sprawnie wyciągamy na brzeg kajaki i grzejemy się przy rozpalonym ognisku. Czekając na zakończenie opadów pijemy ciepłą herbatę. Na szczęście deszcz nie pada długo i szybko się przejaśnia.
     
Rozbijamy namioty i szykujemy się do wieczornego biesiadowania. Piękny, spokojny wieczór sprzyja dyskusją. Mamy też wielu latających „gości” przy stole – komarów jest mniej jedynie przy samym ognisku. Tak mija pierwszy dzień Spływu ojców z synami – i tu w odniesieniu do tytułu wyjaśniam: Olek płynął zarówno z tatą jak i mamą. Czym byłby spływ bez czujnego oka choćby jednej mamy ;-)

   


W niedzielny poranek powoli wychylamy nosy z namiotów. Pogoda nie jest tak słoneczna jak w sobotę. Ciepłe śniadanie i kawa stawiają wszystkich „na nogi”. Bez zbytniego pośpiechu zwijamy obozowisko i pakujemy się do kajaków. Płynąc mijamy ujścia Raciąskiej Strugi oraz Czerskiej Strugi. Rzeka płynie w węższej dolinie z licznymi zakrętami. Zwiększona ilość przeszkód dostarcza dodatkowych wrażeń – niektórzy próbują metody promowania przy ich pokonywaniu.
     
Około godziny 13.00 docieramy do celu naszej przygody – osady leśnej Woziwoda. Przed powrotem do domów mamy jeszcze chwilę na podzielenie się wrażeniami.
     

Dla mnie największą nagrodą była odpowiedz syna na zadane pytanie:
Kuba jesteś zadowolony? Było fajnie?
Fajnie? ... Tato było WSPANIALE!
 

Zakończył się ten konkretny spływ. Przed nami jeszcze całe wakacje. Zachęcamy do aktywnego spędzania czasu ze swoimi pociechami. WARTO!

Do zobaczenia za rok,
Dariusz Kiedrowicz
fot. Dariusz i Kubuś Kiedrowicz -zobacz galerię zdjęć